W kontynuacji fałszywej modernizacji polskiego systemu prawnego komercyjni prawnicy powiązani korzyściami osobistymi z funkcjonariuszami państwa usiłują doszczętnie zniszczyć naturalne kategorie pojęciowe polskiego prawa rodzinnego, potrzebne do społecznej ochrony dziecka; razem korzystają osobiście z już wywołanego zamieszania językowego i społecznego, robią interesy na rozpadzie więzi społecznych i rodzinnych oraz na wywoływaniu konfliktów.

W dniach 25 i 26 maja 2026 r. redakcja „Dziennika Gazety Prawnej” (strona B1) powiadamiała:

Pary jednopłciowe wywalczyły w NSA transkrypcje swoich aktów małżeństwa zawartych za granicą. Za kilka miesięcy wejdą w życie nowe przepisy w tej sprawie. Jednak wciąż niemożliwe jest uzyskanie transkrypcji aktu urodzenia dziecka. Czy marcowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, nakazujący transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych, otworzy także drogę do transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia dzieci takich par? Prawnicy nie mają wątpliwości, że tak się stanie.

Pracownicy medialni wskazali, że:

Uchwała siedmiu sędziów NSA z 2019 r. zablokowała transkrypcję zagranicznych aktów urodzenia. NSA uznał ją za niedopuszczalną. Uzasadnił to koniecznością ochrony podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. Jednocześnie sąd podkreślił, że dziecku nie można odmówić wydania dowodu osobistego ani nadania numeru PESEL. Prawa te wynikają z obywatelstwa i nie wymagają wcześniejszego przeniesienia zagranicznego aktu do polskich rejestrów stanu cywilnego.

Wskazali, że taki sam pogląd wyrażał w czerwcu 2022 r.:

(...) wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE (C-2/21) dotyczący dziecka urodzonego w innym kraju Unii, w którego akcie urodzenia wpisane były dane dwóch matek. TSUE przesądził, że polskie organy mają bezwzględny obowiązek wydać dziecku dokument tożsamości na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, niezależnie od tego, czy polskie prawo uznaje rodzicielstwo jednopłciowe.

Pracownicy medialni posługiwali się wyrażeniem „rodzicielstwo jednopłciowe” w odniesieniu do zwykłego rodzicielstwa, po którym opiekę nad dzieckiem zamiast jednego z rodziców sprawowała osoba innej płci niż ten rodzic, starając się wypełniać rolę rodzica, nie będąc rodzicem.

W żaden sposób pracownicy medialni nie przedstawili jakiegokolwiek merytorycznego powodu, dla którego:

„(...) adwokatka i wiceprzewodnicząca Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej (...) spodziewa się, że po ostatnim wyroku dotyczącym aktów małżeńskich NSA dojdzie do wniosku, że nie ma przeszkód do rejestrowania aktów urodzenia z dwiema matkami lub dwoma ojcami.

Zarazem wskazano, że zdaniem wiceprzewodniczącej Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej:

„(...) adopcja jest kolejnym obszarem prawa rodzinnego, który będzie trzeba dostosować do rzeczywistości społecznej. Uważam że stanie się to poprzez orzecznictwo sądów międzynarodowych, które stopniowo wymusza zmianę interpretacji przepisów krajowych (...)

W zacytowanej publikacji „Dziennika Gazety Prawnej” pominięto potrzebę obrony naturalnych kategorii pojęciowych prawa rodzinnego z art. 18 Konstytucji.

Pominięto zbrodnicze skutki niezgodności z Konstytucją przepisów ustanawiających fikcję prawną w zakresie pojęć rodzicielstwa, takich jak przepisy o przysposobieniu (adopcji), które w szczególności wykorzystano do uprowadzenie dziecka z Polski pod pozorem „adopcji” zagranicznej do USA i przekazania go tam pedofilowi i gwałcicielowi. Oczywiście teksańska zbrodnia seksualna popełniona przeciwko dziecku dała zarobek komercyjnym prawnikom i nadal daje, ponieważ mimo państwowych starań o zatuszowania sprawy, jeszcze toczy się postępowanie karne.

Zgłoszona ze strony społecznej do postępowania karnego w sprawie zbrodni teksańskiej Fundacja Wolne Społeczeństwo („FWS”) wskazuje, że:

Po dokładnym badaniu możliwości FWS, nie można w zakresie odniesienia konstytucyjnego prawa do społecznej ochrony dziecka w rodzinie (z art. 72 ust. 1 zd. 2 w zw. z art. 18 Konstytucji) uznawać, że fikcja prawna macierzyństwa lub ojcostwa da się pogodzić ze skutecznym sprawowaniem zadań tej społecznej ochrony dziecka, bo społeczeństwo działa w oparciu o naturalne pojęcia rodzicielstwa i z tymi kategoriami wiążą się też (statystycznie) zagrożenia.

Rozróżnienia pojęciowe takie jak: „matka” i „macocha”, w oczywisty sposób uczulają społeczeństwo na zróżnicowanie wymogów uważności społecznej i zaangażowania w ochronę dziecka. Niszczenie pojęcia „matki” i zrównywanie go z pojęciem „opiekuna” lub „pedofila” jest w istocie pomocnictwem w ewentualnej zbrodni.

Tworzenie uwarunkowań zawodowych skłaniających ludzi do niszczenia społecznego dorobku pojęciowego jest z kolei patologią cywilizacyjną. W Polsce celem rażącego nadużycia art. 17 Konstytucji i może dla ironii uznano zawód komercyjnego, sprzedajnego prawnika za „zawód zaufania publicznego”.